Samotność po zmierzchu – czyli w poszukiwaniu miłosci oczami dwóch singielek

Dwie przyjaciółki, jeden temat, dwa spojrzenia na mężczyzn i miłość, a wszystko pod osłoną nocy…..

Pierwsza przyjaciółka:

Sprawa wychodzi na wierzch kiedy nastaje dzień śmiertelnie deszczowy, jakby jednoczący się w tej depresyjnej atmosferze z przemyśleniami dotyczącymi przyszłości  dziewczyny idealistycznie marzącej o związku, który uszczęśliwi serce, uzdrowi duszę, doda skrzydeł i jeszcze kilku niezbędników by już zawsze pozostać w stanie “i żyli długo i szczęśliwie”…. Gdy jednak wyjrzę zza kolejnego tomu romansu za 5 złotych, gdzie każdy obraca się w kręgu mercedesów, rokefelerów i wakacji w luksusowych kurortach, a jedynym problemem jest niedostarczony na czas kawior na bankiet wydawany gdzieś właśnie w Dolinie Krzemowej, dopada mnie rozczarowanie… Małe, większe, coraz większe i nagle buuum! Dopada mnie z nienacka, mnie optymistkę wieczną pocieszycielkę, umiejącą wybielić i znaleść pozytywy w głebi negatywów . Dopada mnie i pozwala, by ręce opadły w geście bezradności, by w końcu zmusić mnie do zmierzenia się z rzeczywistym obrazem materiału na ten oto wymarzony happy end zwany miłością prawdziwą, uskrzydlającą, dodającą sił….

Po pierwsze – nie ważne są miejsca, w których się bywa. Po mieszkaniu od małej wioski po wielkie multikulturowe miasto – mogę rzec, że wszędzie tu  można i nie można spotkać wartościowych facetów. Hmmmm, zaraz, zaraz, wartościowych, a jakże, nie umniejszając ich wartości, bo nie o to chodzi! Wzbudzających nawet euforyczne  pierwsze zafascynowanie i ekscytację, że ma się do czynienia z kimś, kto nie tylko jest zainteresowany ładną buzią czy też szerzej pojętym “zaliczeniem”. Kimś kto ma pasję, lubi siebie, ciekawie postrzega rzeczywistość i jest jej czynnym uczestnikiem, kapitanem tam na swoim statku. Tylko, że szybko z tym statkiem odpływa… Dokąd i dlaczego? Nie wiem. Statki widma, mnóstwo bander, mnóstwo kolorów, zapada zmrok i osobnik ów znika we mgle…. Tak jakoś ubrała mi się w słowa metafora poznawania mężczyzn w wielkim mieści, gdzie z wyboru przybyłam po doświadczanie nowego. To “nowe”, kiedyś zawsze z założenia dobre, dziś nie nazwane wcale złym, ale hmmmm…..nietrwałym, ulotnym jak zapach perfum w powietrzu, gdzie jeszcze przed chwilą zamykałam oczy by delektować się jego hipnotyzującą wonią. A tu ktoś podstępnie otworzył okno i się wywietrzył wraz z jej magią. I nie wiem dokąd.

Kolejny raz postanawiam sobie, że będę te historie poprostu opisywać i może nawet sprzedawać, bo innych oznak utrwalenia czy pożytku nie da się z nich wykrzesać. I może te historie, każda kolejna, dodaje mi większej swobody wyrażania siebie, uczy twardej matematycznej zasady liczenia na siebie, bo nie warto skupiać się wiecznie dryfujących w dal widmach. Może ma za zadanie odegrać rolę w moim rozwoju. Może powinnam byś wdzięczna za tę lekcję, którą funduje mi każdy z odpływających. I wreszcie może dlatego lubię siedzieć w porcie, oglądając równiutko zacumowane jachyty, ich błyszczące kadłuby w równych rzedąch. Marząc, że kiedyś i jakiś mój zechce zacumować i zostać, wskoczę na jego pokład i będziemy trwać w słońcu razem. A jeśli nie to…. Zostanie mi kolejna ładna historia do wklejenia do potarganego pamiętnika i schowania do kuferka ze wspomnieniami.

Druga przyjaciółka:

Czym jest miłości i ten jedyny, ktory teoretycznie powinien być powiązany z pierwszym motywem? Czy w ogóle miłość jest możliwa w czasach, gdzie wszystko ma skrócony okres przydatności. Gdzie ciągle jesteśmy przygnieceni ciężarem porównań, dążąc do lepszej i nowocześniejszej wersji wszystkiego? Kiedyś jak ktoś już w związek się wplątał to nie odchodził, tylko nad nim pracował. W dobie samo myślących pralek, odkurzaczy łażących po mieszkaniu i dostępności do wszelakiej informacji nie jesteśmy wstanie zdecydować się na jeden model. Takie wybranie i włożenie wysiłku w relacje bez włączania dyzonansu pozakupowego jest po prostu niemożliwe. Każda ze stron chce czegoś więcej, czegoś bardziej wyjątkowego i idealnego, choć te pojęcia są tak przemijające jak oprogramowanie w Iphonie.

Faceci w poszukiwaniu ujść ciągłego wyszumienia się traktują baby jak jakieś worki na nasienie, oby tylko cieple i oby tylko dobrze opakowane. Kobiety natomiast w pogoni za miłością zdesperowane potrafią uśmiechać się nawet do tych na których widok uśmiechać się człowiekowi nie chce, gdzieś w otoczce zatłoczonych kawiarni. Wszystko w imię związku i budowania wspólnej przyszłości….do nierychłego rozwodu. Czym dłużej się przyglądam i czym dłużej nie opieram się o ramię tego wyśnionego, tym bardziej trzeźwo patrzę na tą maskaradę, na te ciągłe pragnienie czegoś, czego się nie ma. Coraz bardziej zniechęca mnie temat posiadania kogoś na dłużej, bo w mieście tymczasowych przyjemności odnajduję tych którzy tylko złudzenie budować potrafią. Tacy na chwilę, tacy słabi i jacyś bezpłciowi. Tacy rozbestwieni przez łatwy dostęp do wszystkiego z ciągłym nastawieniem na konsumpcję.

Choć może Ci co przemijają w tak błyskawicznym tempie i tak są lepsi od tych co na siłę się przyklejają rażąc swoją psycholowatą naturą. Niczym wabik na muchy, przyciągam kilogramy chorych facetów, którzy próbują uleczyć swoje dusze na moich plecach. Wciągają w gierki i schizofreniczne ścieżki myślowe, nie wnosząc nic prócz szkód. Zatem czy czeka mnie miłość w przyszłości? Czy czeka gdzieś na mnie jakiś facet, w którym będę mogła naprawdę się zakochać i słowo na k, to przekazujące całe uczucie nie będzie zawieruszać mi się w gardle? No raczej liczyć na cuda nie mam, bo bez różowych okularów widzi się prawdziwy cyrk półsłówek, przymilania się i grania kogoś innego niż się jest. Czy miłość w ogóle jest potrzebna, aby uszczęśliwić mnie samą? A po co? Po co się zamartwiać o coś tak tymczasowego jak facet i uczucie, które jak te nadgniłe banany, nadają się do zjedzenia tak na teraz i to tylko w części, to co dobre do przełknięcia a reszta do wyrzucenia i to w szybkim tempie…..

Image

źródło zdjęcia: http://mysteriousuniverse.org/2011/04/black-eyed-kids-insidious-threat-or-myth-in-the-making/

Reklamy

Kiedy wpadniesz w związek – czyli oczekiwania oczami baby vs. męski punkt widzenia

Dziś jeszcze raz przymierzyliśmy się do tematu jednego dając dwa punkty odniesienia :). Wraz ze Scarface wzięliśmy się za temat, a co kiedy zakochanie przechodzi w związek. No i się uśmiałam, bo ja na poważnie jak to baba, a on jak to facet hihihihi

Jego oczami:

Swoją cześć, oczami faceta który właśnie niespodziewanie dla samego siebie odkrył w coś się wpakował opiszę wierszem;

A kiedy zniknie już ostatni wspólny orgazm
i z dymem twego nikotynowego oddechu uleci.
Kiedy wagina twa obcą i zimną się stanie.
Mojego penisa osierocisz.

Kiedy już uśmiech uśmiechem nie będzie
Ale grymasem powielonym przez wielokroć na pożółkłych zdjęciach.
Kiedy miłość oznacza już tylko długo, dłużej, jeszcze dłużej,
nigdy nie szczęśliwie.

Kiedy obce kobiety staną się ucieczką od twej twarzy.
Kiedy mój ból zamknięty w pustej butelce po wódce się schłodzi.
Kiedy mój uśmiech już tylko zastygłym grymasem się stanie.
Kiedy uśmiech to już tylko zęby.

Kiedy w nocy poranka wyczekiwać będę.
Modląc się byś zasnęła i nie budziła w nocy.
Bo twojego widoku znosić już nie potrafię.
Wiedząc że cię kocham nie kochając już wcale.

Kiedy pocałunki smaku goryczy nabiorą.
A ślina twoja śmiertelną trucizną się stanie.
Kiedy ciało twe przestanie być mą bezwstydną poezją
I stanie się brudnym kleksem na marginesie.

Kiedy piersi twoje pieścić przestanę
I całować z uwielbieniem każdy fragment ciebie.
Kiedy przestanę zachwycać się twoim nagim ciałem.
Wtedy umarłem albo lepiej bym umarł.

I jakże mam ci to powiedzieć.
Tak bez serca, sercem przecież się kierując.
Że od teraz budzić będziesz się niczyja w obcych ramionach,
obce dłonie, obce piersi, obce wargi dotykać ciebie będą.
I jak mam powiedzieć że Kocham Cię Na Zawsze
zmieniło się w Kochałem kochałem kochałem.

No i moja wizja tematu 🙂

Jak już motylki zaczynają się ustabilizowywać a mężczyzna z randek wskakuje na…no właśnie i tu się zaczyna przygoda kobiecego punktu widzenia w sprawie oczekiwań.

Po randkowaniach jednych przychodzi ta cicha nadzieja normalizacji i regulizacji związku. Każda kobieta, zaczynając od pewnego wieku zaczyna snuć plany i wyobrażenia o wspólnym życiu wraz z posiadanym mężczyzną. Od zawsze zalewane byłyśmy bajkami o tych w lśniącej zbroi i koniach wypucowanych, no i chcąc nie chcąc nasza podświadomość bezczelnie podsuwa nam historie „co będzie dalej”. To jest ten moment, kiedy biedny facet ledwo co się ogarnia, że z randek właśnie wskoczył w związek, nieświadom że w babskiej głowie już jest gotowy plan cały. Bo my to lubimy widzieć cel tego wszystkiego i małe marzenia wdzierają się, niekiedy nawet wypadają ustami, co stanowi najlepszy środek odstraszający dla facetów. Najpierw wydaję nam się, że mężczyzna za wszelką cenę będzie chciał zamieszkać z nami, dzieląc się począwszy od łyżeczki do herbaty a skończywszy na papierze toaletowym. Dla babskiej głowy, to taki zalążek gniazda, które rodzinne i społeczne normy narzucają na nasze głowy od najmłodszych lat. W końcu nie od czapy się mówi, że boginiami ogniska domowego jesteśmy. Z babki na matkę, z matki na córkę przerzucając te informację jak się o wszystko powinno dbać. No i skąd to zaskoczenie jest, że owe ognisko chciałybyśmy zacząć rozpalać? Po mieszkaniu wspólnym drogi chłopie nieświadom w co depczesz, przychodzi cicha wizja bycia tą wybraną, która wypowie słowa pozytywnego znaczenia, a mianowicie „tak”. Nawet te najbardziej krzyczące, że ślub jest przereklamowany, niepotrzebny i na pewno nie dla nich, w głębi duszy i tak o nim marzą. Ten romantyzm, biała suknia bądź w kolorze ecru, płacz rodzinny, błysk zazdrości w oku niejednej przyjaciółki to wszystko siedzie w każdej z nas. Pewnie, że to naiwne no ale tak mamy, lubimy wyobrażać i planować. Później to już leci, bo pewnie i plany na jakieś bobasy lecą, albo i na stado owych. Tak, nie ukrywajmy kobiety, kiedy przechodzą w związek marzą o stabilizacji, poczuciu bycia tą jedyną i najważniejszą. I nie myśl, że wyrazisz to wszystko poprzez śniadanie z koktajlem…tak, punkty zebrane, czyn doceniony no ale litości kobiecy mózg snuję poważne plany a nie tam duperele śniadaniowe. Jeśli kobieta głośno nie wyraża swoich oczekiwań, to i tak to czuje. Przyuważ jak wlepia oczy przepełnione gorącymi emocjami w koleżanki, które właśnie się zaręczają. Zaobserwuj jak mimo chodem rzuca, że fajne niedrogie mieszkanie jest w okolicy do wynajęcia, i to taka oszczędność by była. No chyba nie myślisz, że nie spędziła kilka godzin przeczesując ogłoszenia, szukając miejsca w którym tak pięknie wyglądalibyście razem. I jeszcze jedno, jak wciąż negujesz, że twoja baba oczekiwać wobec Ciebie nie ma… zauważ jak na małe dzieciaczki reaguje, w tym samym rzucając uśmiech w twoim kierunku. Nawet nie wiesz, ale jesteś już w planie umieszczony.

A więc drodzy Panowie, albo czujecie miłość i bierzecie to na klatę albo kiedy jeszcze pora odpuszczacie, bądź bardzo głośno informujecie o swojej wizji „NIE dla oczekiwań” mając nadzieje, że może ona choć na chwilę wstrzyma plan doskonały.

Link do męskiego świata Scarface 🙂

http://scarface.blog.pl/2013/06/19/a-kiedy-zniknie-juz-ostatni-wspolny-orgazm/

Poradnik jak zerwać – czyli oczami baby vs. pomysły faceta

Kiedy miłość przechodzi a wybranek staje się uciążliwy jak ósme koło u wozu, zaczyna ciągnąć za nogi w dół humor jak i wizję naszego szczęścia, trzeba jakoś zakończyć wspólną historię. Sposobów jest kilka i pewnie każda babeczka swój sposób szlifuje, dokładając swoją cegiełkę do tej tajnej techniki. No, ale jak brakuje pomysłów oto kilka moich… Proponuję 3 rozwiązania, każda skuteczna i przetestowana, ale jej wykonanie zależy od wprawy, zacięcia i chęci.

Pierwsza metoda pozbycia się gada to wiara, że mężczyzna zrozumie i odpuści sam. Metoda na oddalanie się i odcinanie stopniowo pępowiny na co bystrzejszych może zadziałać. Trzeba porządnie to zaplanować, wymaga czasu, bo gwarantuję że od razu się nie połapie. Zaczynamy od grubszych wyjazdów, kończąc nawet na wypadach do kina, które organizujesz bądź sama, bądź z gronem znajomych. Delikwentowi przy okazji trzeba wyłożyć, że dla niego czasu się już nie ma. Powinien poczuć wszechobecny chłód i niechęć, naturalnie wycofując się. Oczywiście jego pozycję przegraną należy uwypuklać brakiem intymności pod postacią wszelakich wymówek zdrowotno-migrenowych. Przecież chodzi o zerwanie, a nie podtrzymywanie wiec brak orgazmów w duecie wchodzi jak najbardziej w grę. Okres potrzebny do osiągnięcia sukcesu może rozciągać się tak od miesiąca do trzech, wszystko uzależnione od inteligencji połówki już nie tej lepszej. W końcu facet powinien przestać truć, dając nam możliwość wypowiedzenia upragnionego tekstu o pozostaniu przyjaciółmi. Mission completed.

Drugi sposób wymaga bycia okrutnym, wrednym z odrobiną sadystycznej duszy i najlepiej działa na miękkich nieudacznikach, kiedy planujemy odejść dla innego, pomimo że jeszcze nie poznaliśmy tego innego. Przedwiośnie decyzji trzeba dawkować w małych porcjach, aby chłopina nie zaryczał się na starcie kuracji odkochania się. Tutaj brak jakichkolwiek ograniczeń wyobraźni i można zapodać publiczne zainteresowanie się innymi mężczyznami jak i perfidne utwierdzanie o niskiej wartości partnera. Trzeba być pewnym, że poniżanie jest wszechobecne, najlepiej publiczne a to tylko po to, aby ominąć emocjonalny terror wielkości bomby atomowej kiedy już znajdziemy nowy kąsek. Jak przyszłego ex przeciągniemy po najgorszych zakamarkach naszego charakteru to gwarantuję, że psychicznie będzie wypruty i sam się zgodzi na twoje odejście w ramiona innego, przepraszając że kiedykolwiek miał czelność zabierać Ci tlen sprzed nosa. Jeśli jesteś kobietą wrażliwą i niezdeterminowaną to odpuść ten sposób, nie mniej jednak zawsze warto go zostawić na czarną godzinę.

Dwie pierwsze propozycje są dobre dla osób obawiających się bezpośredniej konfrontacji, oczekujących rozejścia się tematu po kościach i chcących miękko wylądować. Oczywiście jakie skutki emocjonalne wywrzemy na facecie nie są istotne. Ostatnia propozycja wymaga jaj, pewności siebie i braku strachu przed nowym życiem. Tutaj już gierki nie wchodzą w grę, bo mówimy o zerwaniu z kimś kogo kochamy i szanujemy, ale szczęścia razem już nie zbudujemy. Decyzja musi być przemyślana, obdarta ze spontaniczności, musi być szczera i sprawiedliwa w stosunku do partnera. Wymaga to dojrzałości i niewyobrażalnej chęci bycia któregoś dnia szczęśliwszym. Rozstanie oparte jest na otwartej rozmowie bez wylewania winny na nikogo, bo obwiniać nie ma po co. Każdy dołożył swój kawałek do związku, że znalazł się w tym miejscu a nie innym. Konfrontacja musi być oparta na rzeczowych argumentach, na słusznym i obiektywnym stwierdzeniu, że pomimo starania się i miłości po prostu nie da się już dłużej trwać w liczbie mnogiej. Nie każdy jest stworzony dla siebie, nie warto ciągnąć coś co przyszłości nie ma, coś co powoduję tylko ból i rozczarowanie. Rozstanie łatwe nie będzie, łzy będą ciekły ciurkiem, możliwość stracenia na wadze bądź przybrania również może być na rzeczy. Podkreślam, absolutnie nie zrzucaj winny na faceta, ani na siebie, emocjonalna piłeczka obwiniania się doprowadzi do jeszcze większego cierpienia i niechcianej depresji. Ważne, aby nie było żadnych osób trzecich zaangażowanych, a decyzja oparta na wspólnym zrozumieniu, że męczenie się i ciągłe kłótnie nie są przyjemnością dla żadnej ze stron. Przed decyzją trzeba mieć choć zarys jak świat będzie wyglądał po rozmowie. Może być tak, że odejście wiązać się będzie z papierkową robotą, ciągnącą się miesiącami. Może również wiązać się z wyprowadzką, z podziałem przyjaciół, nachalnymi radami intermediatorów i jeszcze z narzekaniem własnej mamy. Osoby bliskie co prawda powinny zrozumieć, jeśli uargumentujesz decyzje udowadniając, że świadomość i sens czynów jest. Rozstanie może przeciągnąć się w czasie, ale możesz być pewna, że na samym końcu drogi każdy pójdzie w swoją stronę szukając własnego szczęścia gdzieś indziej. Nie ma gwarancji braku odchyłów i odgrywania się partnera, choć wierzę że na zdrowe argumenty niepoparte gierkami można uzyskać rozstanie na ludzkich warunkach. A co z seksem?

No cóż zależy jak ty to zniesiesz, jeśli nie będziesz beczeć za każdym razem a po udanej sesji nie będziesz wmawiać sobie, że decyzja nie była dobra to możesz sobie pozwolić. Ja bym unikała, bo po co się męczyć skoro i tak to już skończone, a intymność nie oddali od całego przeżywania tylko dowali jeszcze bardziej w i tak już pokaleczone serce. A więc cel osiągnięty, pora posklejania nerwów i poszukania prawdziwej miłości, złapania oddechu i skorzystania z wachlarza możliwości roztoczonego przed nami.

A teraz jak widzi to facet w postaci Scarface:

http://scarface.blog.pl/2013/04/24/poradnik-jak-zerwac-z-dziewczynachlopakiem/

Zerwać z kobietą nie jest prosto, szczególnie kiedy jest (zaznacz tylko jedną odpowiedź!) ładna/zabawna/dobra w łóżku/mądra albo pożyczyła ci sporą ilość gotówki na czas nie określony. W każdym razie, w prawie każdym związku nadchodzi taki czas, kiedy jedna strona zaczyna ostro kombinować, jakby tu pozbyć się zbędnego balastu w postaci tej zrzędzącej, irytującej, nudnej jak biografia Kaczyńskiego lekko nadgniłej drugiej połówki. Szczególnie ciężko powiedzieć jej „Zostańmy przyjaciółmi” kiedy właśnie trzyma w ustach twojego penisa. Między swoimi zębami. Twardymi, OSTRYMI zębami. Specjalnie dla ciebie kolego, przygotowałem ten oto poradnik, który odpowie ci na pytanie jak szybko i bezboleśnie rozstać się z dziewczyną. Zrywanie wprost już dawno wyszło z mody. Teraz odchodzi się tak;

Unikaj spotkań, ogranicz je do minimum, widujcie się raz w tygodniu albo nawet raz na dwa tygodnie, dawaj jej do zrozumienia że nie masz dla niej czasu i nie chcesz poświęcać go na nią. Zamiast tego spotykaj się ze znajomymi, pojedź na mecz/koncert, znajdź sobie jakieś hobby. Rób wszystko byle tylko nie spotkać się z nią.

Powiedz że chyba znowu przytyła i za dużo żre. Komplementuj jej obwisłe cycki i słodki pulchny tyłek, z uśmiechem na ustach powiedz że jej tłusta dupa przypomina ci ciocię Krystynę.

Zrób to przez Internet. Jeżeli jesteś tchórzem. To znaczy, chciałem powiedzieć, jesteś alternatywnie odważny. Oczywiście Skype nie wchodzi w grę, na to nie jesteś aż tak mainstreamowy. Napisz jej prywatną wiadomość, wystaw ją do kupienia na Allegro, wyślij na GG treść pełną smutnych minek, oficjalne zerwanie kontraktu dotyczącego waszej znajomości na meila albo zwyczajnie jednym kliknięciem zmień swój status na FB. Esemes o treści „zrywam z tobą,pa” też wchodzi w grę, ale po co masz wydawać na nią aż 20 groszy.

Zacznij pokazywać się na mieście z inną dziewczyną, może to być twoja przyjaciółka, kuzynka, twoja ex, koleżanka albo kochanka, to nie jest istotne, ważne że po jakimś czasie twoja dziewczyna dowie się o tym i zrobi się zazdrosna. Po którejś z kolei scenie zazdrości oboje będziecie mieli siebie dosyć.

Krytykuj ją i wszystko co robi. Narzekaj na to jak się ubiera, jak mówi, nie zgadzaj się z tym co mówi, zawsze posiadaj inne zdanie, daj jej do zrozumienia że zasługujesz na kogoś lepszego niż ona i powinna być ci wdzięczna i na kolanach dziękować za to, iż ty zbawco łaskawie zgodziłeś się być z nią.

Przestań o siebie dbać. Jeżeli kochała twoją wygoloną klatę i gładkie policzki, pokaż jej futro, zapuść się i przychodź na kilka spotkań pod rząd w dokładnie tych samych ciuchach, niech widzi że ci nie zależy i że wcale nie obchodzi ciebie jej opinia. Przecież jest już twoja, zdobyłeś ją, po co się starać skoro już nie musisz, prawda?

Głośno mów o waszej cudownej, świetlanej przyszłości. Opowiedz jej o tym że chcesz się z nią ożenić, koniecznie mieć czwórkę dzieci i może czas najwyższy kupić wspólne mieszkanie, w końcu jesteście już razem pół roku więc oboje, tak mów za nią, macie pewność że to miłość aż po grób. Nic tak nie odstrasza kobiety jak wizja spędzenia całego życia z facetem którego dopiero co poznała.

Traktuj ją jak swojego kumpla. Wyrzuć do kosza wszelkie prezenty, misie, świecie, romantyczne randki, czekoladki i bukiety pachnących róż. Romantyzm umarł wraz z Werterem. Związki partnerskie, to jest to! Zabieraj ją na piwo, opowiadaj sprośne żarty, razem dyskutujcie o cyckach jej koleżanek i koniecznie oglądaj się na ulicy za innymi kiedy z nią rozmawiasz. Kiedy twoje kochanie zrozumie że jest dla ciebie kumplem z waginą sama zniknie, wcześniej łapiąc mega kompleksy.

Sposób o którym pewnie słyszałeś legendy ale wstyd mi było wspominać przy tobie o tak żałosnych formach jak szczera rozmowa w cztery oczy (nie, powtarzam po raz drugi, Skype się nie liczy!) i powiedzenie jej na żywo że twoja miłość ulotniła się jak pieniądze z portfela w Piątkowy wieczór i czas najwyższy zacząć się kłaść spać obok kogoś innego.

 

Tekst został napisany wspólnie z blogerem Scarface