Jeszcze żyję – czyli zabieganie totalne

Każdego dnia łapią mnie wyrzuty, że ani znajomym nie odpisuję, ani do mamy nie dzwonię i nawet nie wyżalam się na blogu…jedyne co mam w głowie, to hurtowe kupno skrzynek redbulla, jak oszukać budzik i jak wyrobić się z robotą przed 3 nad ranem.
Nie jestem już więcej expertką randkową, bo nawet czasu na porządne wyszczotkowanie włosów nie ma a co dopiero na odpicowanie się na jakąś zabawną rendez-vous….
Ale no nic, 2 minutowy dowód, że żyję w postaci rozczochranej kobiety w środku nocy 😉

Reklamy

Serwisy randkowe – czyli kopalnia biznesowych kontaktów

 

Tinder – serwis dający szanse dla szybki seks, rozmowę o pogodzie, przelewanie frustracji i….na biznes. Puszczenie przyzwoitych zdjęć profilowych ułatwia w nawiązywaniu kontaktów, a kiedy można przebierać wśród rozmówców perełki można wyłapać. Choć żadnych miłosnych perełek nie ma, ale za to sieć biznesowych kontaktów….

Złudzenia optyczne – czyli tajniki ściemniania na chatach

W świecie tinder-a czyhają się różne niespodzianki dla randkowiczków liczących na nowe doznania i znajomości. Jednym z nich jest…wzrost. Kto by pomyślał, że w ogóle trzeba się nad tym zastanawiać, bo przecież z urzędu każdy lubi wysokie, wysmukłe panie…

No właśnie, ale jak ta z długimi nogami jest wyższa tak i z głów dwie to się istne schody randkowe pojawiają! Dziś z poradnika randkowicza o oszustwach, jakich dopuszczają się panowie …

Z pamiętnika randkowicza – czyli randki to ubaw po pas

W obowiązku jestem podzielić się swoimi obserwacjami i doświadczeniami i nie ma też ubaw trzymać tylko dla siebie! Oto przedstawiam serię z pamiętnika rankowicza – czyli parę porad żywcem wzięte z życia przeżywanego żywotną chwilę wcześniej. Kto powiedział, że pójście ze mną na randkę to bezpieczne wyjście pełne miłych chwil?
Panowie nie znacie dnia i godziny kiedy Wasze umiejętności komunikacyjne wylądują na moim blogu…. 😉

Na pewno do niebawego..nierychłego i jeszcze z pewnością kolorowego spotkania!

Nauka języka polskiego dla obcokrajowców – czyli kraj mlekiem i miodem płynący…


Nauka języka polskiego dla początkujących obcokrajowców to istny ból i gehenna….jeśli nie musisz odpuść sobie ten jakże łatwy i przyjemnie brzmiący język, którego gramatyki nawet sami Polacy nie znają…ze mną na czele. Pomimo odwiecznego konfliktu z poprawną polszczyzną wzięłam na klatę próbę nauczenia obcokrajowca pięknej polszczyzny i nie tam „kurwa” czy inne ozdobniki…zaczęłam od alfabetu……

Sekunda na poddanie się – czyli każdy ma prawo do słabości

Przychodzą takie chwilę, że nawet wół co ciągnie tysiąc wozów ma dość, nie chce iść dalej. Bo przecież nawet najsilniejsi mają prawo do słabości, a tak przynajmniej chciałabym myśleć. I tak że optymizm, czasem ustępuje miejsca strachowi, zwłaszcza jak się go nosi w pojedynkę. Przychodzą takie dni, kiedy każdy ma zwątpienia we własne siły i umiejętności, kiedy człowiek czuje bezsilność wytarzaną z rozdzierającym bólem.

Myślę, że odwagi trzeba i wielkiej siły to bycia tym życiowym siłaczem nawet jak ma się gorsze dni, w takich które schowanie się w szafie wydaje się racjonalnym i rozsądnym posunięciem. Myślę, że ma się jaja wielkości jak siatki z ziemniakami i to takie po 3 kilo każda, kiedy jedyna otucha jaka płynie, to ta zapodana samemu. Myślę, że jest się kimś wyjątkowym, nawet kiedy słoneczny dzień wydaje się czarną, zimną nocą, bo się posiada tą wewnętrzną siłę żyć inaczej i nie bać się marzyć. Wydaję mi się… że nieliczni mogliby dźwignąć moje doświadczenia życiowe ciemne jak piwnica bez okien, które rzucają mnie na środek oceanu nie pytając o umiejętności pływackie, nie ofiarując pomocy, ani nawet przeczekania z kołem ratunkowym gdzieś za rogiem, tak na wszelki wypadek…

Dziś znów jest słoneczny, ciemny dzień i znów łzy ciekną mi po policzku, tylko po to aby dać mi jeszcze większą wolę walki na dzień następny.

Image

 

źródło zdjęcia: http://www.8thingstodo.com/mulu-caves-malaysia